Wszyscy mamy mało czasu

nucę sobie

111.

Taki sezon... na smuteczek. 

Kilka dni temu zmarł mój nauczyciel muzyki z liceum, a dziś (chorując) oglądałam powtórkowy odcinek serialu (wstyd się przyznać - "Szpilki na Giewoncie", ale w chorobie człowiek robi różne rzeczy) dedykowany pamięci Macieja Kozłowskiego. Może od początku tak było w scenariuszu, a może to był pierwszy odcinek emitowany po jego śmierci i w związku z tym zmienili plan. W każdym razie na końcu pojawiła się piosenka "Już" Raz, Dwa, Trzy. 

Oj i wrócili wszyscy, którzy już...

i nie wiem, czy bardziej im czy sobie ją nucę. I myślę o tych znanych, których przecież nie znałam, a kiedy umarli, to jakby mi ktoś zabrał kawałek mnie. I myślę o tych znanych-nieznanych, których lubię i o tych bliskich, co nie mieszkają blisko, których śmierć kiedyś sprawi, że pęknie mi serce. I sobie nucę (tę zwykłą wersję, nie tę co poniżej). Nigdy się nie nauczę tekstu, bo gardło zaciska mi się już po pierwszej linijce (zwłaszcza kiedy słyszę ją po dłuższym czasie niesłyszenia). 

A potem znalazłam wersję rozciągniętą do 7 minut, ale z bardzo mądrym wstępem i naprawdę piękną oprawą muzyczną i wizualną.

PS

Przypadek? Na TVP Rozrywka właśnie ten koncert. Do 2:00. Jak ja mam w takich warunkach prowadzić regularny tryb życia?